Opowiem Wam historię …

Nie o wielkiej metropolii. Nie o Dolinie Krzemowej. Nawet nie o mieście, które wygrało los na loterii dzięki odkryciu nowych złóż surowców czy wejściu wielkiego inwestora.

To historia niewielkiej miejscowości Pueblo Garzón w Urugwaju

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Garzón było miejscem, które powoli znikało z mapy gospodarczej kraju. Powstało jako osada kolejowa i przez lata żyło dzięki połączeniom transportowym. Kiedy kolej zaczęła tracić znaczenie, miejscowość straciła swoją podstawową funkcję. Ludzie wyjeżdżali. Domy pustoszały. W połowie XX wieku mieszkało tam zaledwie dwieście osób.

Dla wielu byłby to koniec historii

Ale właśnie wtedy wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Najpierw, pod koniec lat 90. ubiegłego wieku, pojawiła się restauracja założona przez znanego argentyńskiego szefa kuchni Francisa Mallmanna i niewielki hotel. Potem kolejne przedsięwzięcia. Wkrótce odkryto potencjał otaczających wzgórz. Zaczęły powstawać winnice. Wino stało się nie tylko produktem. Stało się częścią opowieści o miejscu. Powoli zaczęli przyjeżdżać turyści, artyści, inwestorzy, ludzie szukający jakości życia. Dziś Garzón jest rozpoznawalnym kierunkiem enoturystycznym Ameryki Południowej, a jego historia stała się przykładem tego, jak miejscowość może odnaleźć nową drogę rozwoju dzięki wykorzystaniu własnych, lokalnych zasobów.

Dlaczego warto o tym opowiadać w Polsce? Bo wiele polskich miast staje dziś przed podobnym wyzwaniem. Nie chodzi oczywiście o identyczną sytuację gospodarczą czy skalę problemów. Chodzi o pytanie, które powraca niemal wszędzie: Jak zatrzymać mieszkańców? Jak sprawić, by młodzi ludzie chcieli zostać? Jak budować rozwój, który będzie trwały i oparty na lokalnym potencjale?

Tarnów wobec wyzwań demograficznych

To pytania szczególnie ważne dla Tarnowa. Tarnów jest jednym z najważniejszych ośrodków gospodarczych Małopolski. Miasto posiada silne tradycje przemysłowe, rozwinięty sektor chemiczny, logistyczny i produkcyjny. To tutaj działa Grupa Azoty, jeden z największych koncernów chemicznych w Europie. Funkcjonują nowoczesne przedsiębiorstwa przemysłowe, firmy technologiczne oraz centra usług biznesowych. Tarnów od lat pełni także rolę centrum gospodarczego i usługowego dla całego subregionu. Jednocześnie, podobnie jak wiele średnich miast w Polsce, mierzy się z wyzwaniami demograficznymi.

Liczba mieszkańców systematycznie spada. Młodzi ludzie często wiążą swoją przyszłość z większymi ośrodkami akademickimi lub zagranicą. Proces starzenia się społeczeństwa staje się jednym z kluczowych wyzwań rozwojowych. W diagnozie przygotowanej na potrzeby projektu „Idea Tarnów” wskazano, że odpływ młodych mieszkańców jest jednym z najpoważniejszych problemów stojących przed miastem.

W takiej sytuacji naturalne jest poszukiwanie nowych impulsów rozwojowych. Część z nich ma charakter infrastrukturalny. Powstają nowe rozwiązania transportowe, inwestycje w edukację, bezpieczeństwo czy przestrzeń publiczną. Jednak coraz częściej samorządy odkrywają, że o atrakcyjności miejsca nie decydują wyłącznie drogi, budynki czy liczba miejsc parkingowych. Coraz większe znaczenie mają tożsamość, marka miejsca i jakość życia. Tarnów postanowił spojrzeć właśnie w tym kierunku.

Nie tylko wino

Jednym z najbardziej interesujących elementów projektu „Idea Tarnów”, realizowanego w ramach Polsko-Szwajcarskiego Programu Rozwoju Miast, jest inicjatywa „Biznes na pokolenia, EKOTARnów”. Jej fundamentem jest rozwój marki enoTARNOWSKIE, przedsięwzięcia budowanego wspólnie z gminami Pleśna i Ryglice.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że mówimy wyłącznie o winie. To jednak znacznie szersza historia. Region tarnowski należy dziś do najaktywniejszych ośrodków rozwoju enoturystyki w Polsce, gdzie wokół lokalnych winnic powstaje szersza oferta oparta na turystyce, gastronomii i produktach regionalnych. Korzystny mikroklimat, południowe stoki Pogórza oraz doświadczenie lokalnych producentów sprawiają, że powstają tu wina zdobywające uznanie daleko poza regionem. Wokół nich rozwija się cała sieć powiązanych aktywności: turystyka, gastronomia, lokalne produkty, wydarzenia kulturalne, rekreacja i przedsiębiorczość.

W projekcie nie chodzi więc o promocję samego produktu. Chodzi o budowę rozpoznawalnej marki miejsca. O stworzenie powodów, dla których mieszkańcy będą chcieli spędzać czas właśnie tutaj. Powodów, dla których odwiedzający przyjadą do Tarnowa i okolic nie tylko na kilka godzin, ale na cały weekend. Powodów, dla których lokalni przedsiębiorcy będą mogli rozwijać swoje działalności w oparciu o rosnącą rozpoznawalność regionu.

Co równie ważne, jest to przedsięwzięcie budowane wspólnie. Pleśna i Ryglice nie są w tym projekcie dodatkiem do Tarnowa. Są jego pełnoprawnymi partnerami. To właśnie tam znajdują się jedne z najbardziej rozpoznawalnych winnic regionu, odbywają się wydarzenia enoturystyczne i rozwijane są inicjatywy promujące lokalne produkty. Partnerstwo pokazuje, że współczesny rozwój coraz rzadziej mieści się w granicach administracyjnych jednego samorządu. Mieszkańcy żyją, pracują i wypoczywają w całych obszarach funkcjonalnych, a nie wyłącznie w obrębie jednej gminy.

Przyszłość budowana na lokalnym potencjale

Czy wino rozwiąże wszystkie problemy Tarnowa? Oczywiście nie. Tak samo jak nie rozwiązało wszystkich problemów Garzónu. Ale historia urugwajskiej miejscowości pokazuje coś znacznie ważniejszego. Pokazuje, że rozwój nie zawsze zaczyna się od wielkich inwestycji i spektakularnych projektów przemysłowych. Czasem zaczyna się od odkrycia własnej wyjątkowości, czasem od człowieka, który potrafi zarażać swoją pasją. Od zrozumienia, że przewagą może być coś, co przez lata wydawało się zwyczajne i oczywiste.

Tarnów nie rezygnuje ze swoich przemysłowych korzeni. Nie próbuje udawać miasta, którym nie jest. Jednocześnie szuka nowych dróg budowania atrakcyjności i jakości życia. Szuka ich w lokalnych produktach, współpracy z sąsiednimi gminami, przedsiębiorczości mieszkańców oraz unikalnym charakterze regionu. W świecie, w którym coraz więcej miast walczy o mieszkańców, talenty i inwestycje, właśnie takie nieoczywiste pomysły mogą okazać się najbardziej wartościowe. Bo czasem przyszłość miasta zaczyna się od historii, którą potrafi ono opowiedzieć o sobie samym.

Grzegorz Godziek

czerwiec 2026

Podziel się swoją opinią