Szwajcarskie fundusze, gnieźnieńskie dwa kółka 

To nie jest piękny rower. W kilku miejscach na ramie widać spore ubytki w lakierze, a siodełko także widziało już lepsze czasy. To wszystko zdaje się jednak nie przeszkadzać Szymonowi. Z niemałym zadowoleniem jeździ nim po szosach i rowerowych drogach. Jest dumny z każdego obtarcia, które świadczy o przejechanych kilometrach, zorganizowanych rajdach czy spontanicznych akcjach na dwóch kółkach. Takich chociażby, jak Powolny Objazd Miasta (w skrócie POM), uwieczniony na zdjęciu z majestatyczną, gnieźnieńską Katedrą w tle.

Podobnych inicjatyw jest w Pierwszej Stolicy Polski coraz więcej. Gniezno, dzięki otrzymanym Funduszom Szwajcarskim, świadomie postawiło bowiem na rowery – zarówno jako sposób na aktywne spędzanie czasu, jak i realną alternatywę dla samochodu w codziennych podróżach po mieście. 

Rowerowego bakcyla miasto złapało już siedem lat temu, kiedy po raz pierwszy przystąpiło do rywalizacji o Puchar Rowerowej Stolicy Polski, czyli ogólnokrajowej akcji organizowanej przez Bydgoszcz. Inicjatywa trafiła na podatny grunt, czegoś takiego Gniezno potrzebowało. Pojawiły się nieformalne grupy, które rywalizując ze sobą, dopingowały się do pokonywania kolejnych kilometrów. Do akcji przystępowały przedszkola, firmy, urzędy, imponujące dystanse na dwóch kółkach pokonywali przedszkolacy i seniorzy. I to zadziałało. Gniezno kilka razy zakończyło rywalizację na podium. 

Po kilku latach okazało się, że w Pierwszej Stolicy działa prężnie prawdziwa społeczność rowerowa prowadzona przez takich liderów, jak właśnie Szymon, który w ten sposób łączy swoją pasję z pracą w Urzędzie Miejskim w Gnieźnie. 

A potem Pierwsza Stolica otrzymała Fundusze Szwajcarskie. I przed cyklistami pojawiły się nowe możliwości. Byli już wtedy bowiem cenioną grupą opiniotwórczą, którą warto pytać o zdanie, przygotowując rowerowe inwestycje. 

Tak stało się na przykład w przypadku planowanego remontu ulicy Biskupińskiej. Miała tam powstać m.in. droga dla rowerów. Zaproszono więc wcześniej fanów dwóch kółek, którzy na miejscu mogli powiedzieć, jak według nich ta inwestycja powinna wyglądać. Mogli nawet zdecydować o wyglądzie rowerowych gadżetów, które miały zostać wyprodukowane w ramach projektu. I tak to właśnie powinno działać: ludzie, którzy się znają – mówią, a ci, którzy realizują – słuchają. 

Fundusze Szwajcarskie to jednak nie tylko pojedyncze inwestycje. Ważnym elementem projektu jest integracja systemu tras rowerowych w Gnieźnie. Planowane i realizowane rozwiązania mają sprawić, że poszczególne odcinki infrastruktury rowerowej będą lepiej ze sobą połączone, tworząc spójniejszy system. Dotyczy to m.in. kilku gnieźnieńskich ulic, przy których rozwijana jest infrastruktura służąca bezpiecznemu i wygodnemu poruszaniu się rowerem. 

Chodzi bowiem o coś więcej niż wybudowanie kolejnego fragmentu drogi dla rowerów. Dobrze zaprojektowany system powinien pozwalać mieszkańcom sprawnie przemieszczać się pomiędzy różnymi częściami miasta – do pracy, szkoły, na zakupy czy po prostu na spotkanie ze znajomymi. Rower ma być nie tylko sposobem na rekreację, ale również jednym z codziennych środków transportu. 

Dlatego inwestycjom infrastrukturalnym towarzyszy kampania edukacyjna i promocyjna, której celem jest zachęcanie mieszkańców do częstszego wybierania roweru. To również okazja, aby przypominać o zasadach bezpiecznego poruszania się po mieście, wzajemnym szacunku wszystkich uczestników ruchu oraz korzyściach, jakie daje przesiadka z samochodu na dwa kółka. Bo każda podróż rowerem zamiast samochodem to nie tylko ruch i zdrowie, ale także mniej hałasu i emisji oraz bardziej przyjazna przestrzeń miejska. 

Jeździć na rowerze można codziennie, bo to zdrowe dla ciała i środowiska. O tym akurat wie coraz więcej osób. Natomiast o tym, że przy okazji trzeba zadbać o swoje bezpieczeństwo, nie każdy już pamięta. I o tym także od dawna przypominają gnieźnieńscy cykliści. A Fundusze Szwajcarskie bardzo się w tym aspekcie przydają. 

Bo dzięki nim można na przykład zlecić właścicielom warsztatów rowerowych, aby wystawili swoje stanowiska na dużych imprezach. Tak jak to zrobiono na Biegu Europejskim w kwietniu tego roku. Dopingujący biegaczy rowerzyści mogli zameldować się w specjalnej Strefie Rowerowej, by specjalista zajął się ich jednośladem. Podczas gdy oni zagrzewali rywalizujących sportowców do większego wysiłku, ich pojazd był sprawdzany, a drobne usterki usuwane. Na takiej akcji wygrywają wszyscy: biegacze i kibice. 

Warto też świecić. Nie tylko przykładem, ale tak dosłownie – na drodze. Odblaski i właściwe lampki uratowały już życie niejednemu rowerzyście. Nadchodząca jesień i zima, kiedy mrok zapada coraz szybciej, to idealny moment, aby widoczność na drodze promować. 

Krótka korespondencja z Komendą Powiatową Policji w sprawie wspólnej akcji uświadamiającej i w połowie września już można zatrzymywać kierowców jadących ulicą Chrobrego. Ale mandatów nie ma. Są za to gadżety zakupione z Funduszy Szwajcarskich – odblaskowe szelki i rowerowe lampki. I to one są wręczane zarówno zdziwionym kierowcom, jak i przemykającym chodnikami pieszym. Ich zaskoczenie szybko zresztą zmienia się w uśmiech. Miło dostać coś ładnego i użytecznego rano, w drodze do pracy. Dzień wtedy zapowiada się lepiej. 

Tych rowerowych inicjatyw jest o wiele więcej. Więcej będzie też dróg dla użytkowników dwóch kółek, a istniejące i nowe odcinki będą coraz lepiej integrowane w jeden miejski system. Wszystko to jest pięknie ułożone w planie realizacji Funduszy Szwajcarskich w Pierwszej Stolicy. Inwestycje infrastrukturalne, edukacja i promocja roweru mają wspólny cel: sprawić, by dwa kółka były dla mieszkańców Gniezna nie tylko sposobem na weekendową wycieczkę, ale również wygodnym i świadomie wybieranym środkiem codziennego transportu. 

Zapalonych gnieźnieńskich cyklistów, takich jak Szymon, czeka więc jeszcze sporo pozytywnych zaskoczeń. Ale oni są gotowi. W tym mieście rowery rzadko stoją w miejscu. 

Jakub Jackowski

Podziel się swoją opinią